W październiku ubiegłego roku moja rodzina niespodziewanie powiększyła się o pewnego małego szkraba – czarnego dwumiesięcznego kota, którego nazwaliśmy z Lubym Sherlock. Kocie dziecko okazało się być całkiem ogarnięte, ale zawsze warto dowiedzieć się czegoś więcej o wychowywaniu tych indywidualistów.

Na porządku dziennym jest, że matki czytają poradniki jak wychować swoje dzieci. Normą jest też, że kociarze uważają się za rodziców swoich sierściuszków. Doszło więc do tego, że jako młoda kocia mama przed snem zaczęłam czytać «Co jest, kocie?» Małgorzaty Biegańskiej-Hendryk, coby wychować tego swojego małego szatana na porządnego kota, z którego mogłabym być dumna.

Autorka książki jest kocią behawiorystką ze sporym stażem, wieloletnią wolontariuszką Fundacji Kocie Życie i od lat prowadzi dom tymczasowy dla kocich sierotek, które nie mają się gdzie podziać. Swoje doświadczenie przelała na papier, poruszając różne tematy: od kociej anatomii, poprzez rozwój małego zwierzaka, jego potrzeby aż do trudniejszych zagadnień, jak starość czy niepełnosprawność. Przekazywaną wiedzę uzupełnia historiami swoich podopiecznych.

Od razu wam napiszę, że jeśli planujecie przygarnąć małego kota do domu, najpierw koniecznie przeczytajcie ten poradnik. To prawdziwa skarbnica wiedzy! Autorka porusza całe spektrum tematów i bardzo otwiera umysł na kocie potrzeby i ich zachowanie. To, co dla nas jest złośliwością, okazuje się być zachowaniem czymś spowodowanym. Kiedy kot skacze nam po głowie o 5 rano, wcale nie oznacza to, że jest nieczuły i wredny, ale najzwyczajniej w świecie dla niego dzień już się zaczął. Małgorzata Biegańska-Hendryk w swojej książce uświadomiła mi wiele istotnych rzeczy, które nieco zmieniły mój sposób patrzenia na koty – tego mojego czarnuszka, ale także dwa leniwce od ponad 10 lat mieszkające w domu moich rodziców.

Sporo wyciągnęłam dla siebie z tej książki, ale nie ze wszystkim, o czym pisze Biegańska-Hendryk, się zgadzam. Uważam, że autorka bardzo często przesadza i robi z kotów panów świata, do których trzeba dostosować całe swoje życie, swój dom itd. Drapaki, kocia karma, kuweta, zabawki itd. są ważne, ale nie zamierzam nagle całej ściany zagracić półkami dla kota ani w każdym pokoju umieścić kuwetę, bo nie wiadomo, gdzie kotu będzie wygodniej. Kot także powinien umieć dostosować się do warunków, bez rzucania mu czerwonego dywanu pod łapki.

Nie chcę się rozpisywać, bo i nie ma potrzeby. “Co jest, kocie?” to fantastyczny poradnik, który powinien być dodawany do każdego kota. Bardzo polecam!

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Samo Sedno

 

NA SKRÓTY

«Co jest, kocie?» to poradnik, w którym Małgorzata Biegańska-Hendryk, doświadczony koci behawiorysta, dzieli się swoim doświadczeniem na temat małych sierściuszków. To książka idealna dla ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia o tym, jak wychowywać kota, o jego potrzebach, zachowaniach itd. Sporo się z niej dowiedziałam i nieco inaczej patrzę na zachowanie mojego Sherlocka. Polecam zapoznać się z tym tytułem jeszcze przed przygarnięciem kota.