Byłam ciekawa tej książki na długo przed premierą. Znam fan page chujowej pani domu na facebooku i bardzo lubię go przeglądać od czasu do czasu, ale kiedy dowiedziałam się, że Magdalena Kostyszyn wydaje książkę, mocno się zdziwiłam. O czym ona właściwie ma być? Kolejna książka blogera o niczym, napisana tylko na fali popularności? Podchodząc więc do lektury, byłam sceptycznie nastawiona do treści. Ch**owa Pani Domu jednak pozytywnie mnie zaskoczyła

Obawiałam się, że będzie to poradnik w stylu: “Jak pokazać światu, że nic mnie nie obchodzi: bałagan w domu, wrzeszczące dziecko i nieogarnięcie w pracy; jak być fleją i być z tego dumną”. Na początku lektury miałam wrażenie, że książkę napisała sfrustrowana kobieta, której celem życia jest hejtowanie wszystkiego wokół. To chyba przez ten mój sceptyzm. Jednak z każdą kolejną stroną śmiałam się coraz bardziej i często przytakiwałam, zgadzając się z autorką. Mój śmiech zaintrygował mojego chłopaka, który czasem podczytywał ze mną fragmenty i stwierdził, że sam musi przeczytać Ch**ową Panią Domu, bo autorka z wieloma sprawami trafia w samo sedno. Okazuje się więc, że ta książka, z pozoru skierowana do kobiet, trafia treścią również do facetów.

Magdalena Kostyszyn w swojej książce porusza takie tematy jak: małżeństwo i kupowanie mieszkania na kredyt, posiadanie i nie posiadanie dzieci czy stosunki sąsiedzkie. Wszystko okraszone jest dużą dawką humoru, ale pod sarkastycznymi uwagami kryje się sama prawda. Co prawda wydaje mi się, że autorka czasem wyolbrzymia pewne rzeczy, ale pasuje to do charakteru książki.

Ch**ową Panią Domu czyta się błyskawicznie. Świetna książka na jesienną chandrę, gdy wszystko wokół zaczyna nas denerwować.

 

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova