Dziś kilka słów o dalszych losach bohaterek z „Piaskowej Góry” 🙂 Jeśli nie przeczytaliście jeszcze recenzji tej książki, koniecznie zajrzyjcie wpis niżej!

Po „Chmurdalie” sięgnęłam zaraz po przeczytaniu „Piaskowej Góry”. Ciężko mi było rozstać się z historią Dominiki, zwłaszcza po tak dramatycznym finale poprzedniej powieści. Byłam bardzo ciekawa, w którą stronę Joanna Bator pójdzie z tą historią i przyznam, że trochę mnie zaskoczyła.

Jak „Piaskowa Góra” osadzona jest głównie w Wałbrzychu, tak „Chmurdalia” to prawdziwa podróż po całym świecie. Po wypadku Dominika zmienia się zupełnie i staje się niespokojnym duchem, nie mogącym znaleźć swojego miejsca. Tuła się więc z miejsca do miejsca, z kraju do kraju, wraz z Sarą, ciemnoskórą pielęgniarką poznaną w monachijskim szpitalu. Poznaje nowych ludzi, nowe, fascynujące historie. Tym razem głównymi bohaterami książki nie są kobiety z rodziny Dominiki, a obce osoby z różnych zakątków świata, których los jednak jest ze sobą ściśle związany dość specyficznym przedmiotem. Trzeba przyznać, że w tym elemencie Bator popisała się poczuciem humoru. W „Chmurdali” poznajemy również  historię Grażyny Rozpuch, która w „Piaskowej Górze” przedstawiona jest jako latawica, nie ciesząca się poważaniem innych kobiet przez jej liczne związki z mężczyznami. Jej życie okazuje się jednak nie być takie, na jakie wygląda, a dzieciństwo spędzone u tajemniczych Cioć Herbatek odcisnęło na niej swoje piętno. Właściwie to właśnie od Cioć Herbatek i Grażyny zaczyna się cała historia, to właśnie w Kamieńsku ma początek historia, która w przyszłości połączy losy zupełnie obcych sobie ludzi, w tym i Dominiki Chmury.

„Piaskowa Góra” mnie oczarowała i „Chmurdaliami” na początku też byłam zachwycona, ale w pewnym momencie książka zaczęła mnie męczyć i momentami czytało mi się ją nieco opornie.  Zbyt dużo było wędrowania z miejsca na miejsce i zmieniania historii. Dopiero pod koniec poczułam znów ten sam klimat, co w pierwszej powieści, i mój zachwyt wrócił na właściwe tory. W „Piaskowej Górze” mieliśmy spojrzenie na Polskę krzywym, niekiedy prześmiewczym okiem, „Chmurdalia” zaś to wędrówka po dziwnych historiach, niczym w jakiejś magicznej, nietypowej krainie.

Powieść utrzymana jest w tym samym tonie, co „Piaskowa Góra”: mamy nieustającą opowieść w formie monologu, ale tego oczywiście można było się spodziewać ;).

Jeśli przeczytaliście już „Piaskową Górę”, sięgnijcie po „Chmurdalia”, koniecznie! Tylko nie róbcie tego w odwrotnej kolejności. Najpierw musicie poznać historię Jadzi Chmury i Dominiki, aby reszta opowieści miała dla Was sens.

Werdykt: TO READ!!!