in Books, Recenzje

„Buntowniczka z pustyni” – Alwyn Hamilton

at
buntowniczka-z-pustyni-alwyn-hamilton

Po «Zakazanym życzeniu» i «Gniewie i świcie» czułam niedosyt powieści z barwnym, arabskim klimatem w tle. Dżiny, Sułtani, magia – chcę więcej! Na odpowiedź nie czekałam długo, z odsieczą przyszło wydawnictwo Czwarta Strona i debiutancka powieść Alwyn Hamilton – «Buntowniczka z pustyni».

Amani żyje w świecie, w którym kobiety są właściwie nikim. Ich przeznaczeniem jest służyć swojemu mężowi, nie wychylać się z własnym zdaniem, nie walczyć o lepsze życie. Dziewczynie zupełnie to nie odpowiada, tym bardziej, że jej własny wuj planuje ją poślubić. Postanawia uciec do większego miasta i odnaleźć ciotkę, siostrę swojej zmarłej matki. W międzyczasie poznaje Jina, który nieco zawróci jej w głowie i pomiesza jej plany. Zamiast zwykłej ucieczki z domu, Amani zostanie wplątana w większą sprawę, w większą zbrodnię…

Miałam ogromne oczekiwania co do tej powieści. Wspomniane już «Zakazane życzenie» i «Gniew i świt» oczarowały mnie i wciągnęły w swój magiczny świat. Miałam nadzieję, że z powieścią Alwyn Hamilton będzie tak samo. Gdyby okładki były tożsame z jakością treści, ta książka byłaby jedną z lepszych, jakie czytałam. Niestety «Buntowniczka z pustyni» nie do końca okazała się tym, czego się spodziewałam.

Przez ponad połowę książki historia Amani niesamowicie mi się ciągnęła. Ostatnio mam problemy z wciągnięciem się w powieść i każdy początek idzie mi opornie, myślałam więc, że i tu tak będzie. Czytałam i czytałam i niemalże usypiałam. Nuda! Właściwie jednak nie wiem, czemu ta pierwsza połowa tak mi się dłużyła, bo na zwroty akcji w tej powieści zdecydowanie nie można narzekać. Mam jednak wrażenie, że nie wszystkie wydarzenia zostały dobrze przemyślane przez autorkę, stąd może poczucie chaosu i znużenia.

«Zakazane życzenie» i «Gniew i świt» to historie ukierunkowane na romans w arabskim klimacie z magią w tle. «Buntowniczka z pustyni» zdecydowanie odbiega od tego schematu. Jest bardziej ostra, a niekiedy nawet brutalna. Amani nie ma u boku dżina, który poprawiłby jej poziom życia, nie ma jak wkupić się w łaski bogatego Sułtana. Jest za to arabską kowbojką, której bezkresne piaski pustyni i rewolwer są nieodłącznymi towarzyszami. Wątek miłosny, obowiązkowy w powieściach młodzieżowych, jest obecny i w powieści Hamilton, ale jest on bardzo słaby. Niby coś się dzieje między głównymi bohaterami, ale właściwie nie czuć chemii i choćby odrobiny napięcia.

 

Oczekiwałam bardzo wiele od tej książki, a dostałam zupełnie co innego. Historia Amani zaskoczyła mnie w pozytywny i negatywny sposób jednocześnie. Jest dosyć oryginalna i widać, że Alwyn Hamilton nie idzie śladami autorek – Jessici Khoury i Renee Ahdieh. Z drugiej strony zabrakło mi większej spójności w następujących po sobie wydarzeniach. To jednak dopiero pierwszy tom. Dzięki uprzejmości wydawnictwa miałam okazję zapoznać się także z drugim i już teraz mogę Wam zdradzić, że jest zdecydowanie lepszy. Chociażby dla drugiego tomu warto sięgnąć po Buntowniczkę.

 

 

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

 

«Buntowniczka z pustyni» Alwyn Hamilton to kolejna powieść z fascynującym arabskim klimatem w tle, autorka nie idzie jednak śladami Jessici Khoury i Renee Ahdieh. Historia Amani jest właściwie odarta z romantyzmu i daleko jej do typowego młodzieżowego romansu. Tytułowa Buntowniczka nie ma na podorędziu dżina, nie pochodzi z bogatej rodziny. Obraca się w zupełnie innych kręgach niż bohaterowie «Zakazanego życzenia» czy «Gniewu i świtu» – jej towarzyszami są piaski pustyni i rewolwer. Zabrakło mi nieco spójności w następujących po sobie wydarzeniach i wyrazistszego wątku miłosnego, ale mimo to jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Amani i Jina.

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • bookish girl

    Po Buntowniczke z pustyni na pewno sięgnę, bo jestem jej bardzo ciekawa w dodatku, w którymś wywiadzie Samantha Shannon ja polecała, więc nic innego mi nie pozostaje jak tylko wyrobić sobie własną opinię 🙂

    • Ja popełniłam ten błąd, że nastawiłam się na historię podobną do tych z Zakazanego życzenia i Gniewu i świtu. Do drugiego tomu podeszłam z czystym umysłem i okazało się to lekarstwem na mój zawód przy Buntowniczce. Zdrajca tronu jest rewelacyjny!

  • Pingback: Kupione/przeczytane – Maj()