Zeszły rok nie był u mnie zbyt udany jeśli chodzi o kryminały i thrillery. Długi czas miałam przed nimi jakąś blokadę, więc żeby to się nie powtórzyło, tym razem już w styczniu postanowiłam dać im szansę. Czy dobrze na tym wyszłam?

Pierwszą próbą był pewien kryminał, który dostałam do przeczytania mocno przedpremierowo z propozycją ewentualnego blurba, jeśli tytuł przypadnie mi do gustu. Niestety, to nie były moje klimaty. Postanowiłam jednak się nie poddawać i w ramach drugiej próby przyjęłam propozycję od wydawnictwa Rebis z ich styczniową nowością, debiutem Jessici Barry. I nie jestem do końca pewna, czy drugie podejście okazało się udane, czy jednak nie bardzo.

O czym jest „Bezwład” bez spoilerów

Dwie kobiety: córka i matka. Powinny być sobie bliskie, ale pewne wydarzenia w życiu sprawiają, że od dłuższego czasu nie mają ze sobą kontaktu. Kiedy Maggie dowiaduje się o katastrofie lotniczej i rzekomej śmierci jej córki Allison, uświadamia sobie, że nic nie wie o tej kobiecie, obcej szczupłej i eleganckiej blondynce, którą pokazują w wiadomościach w TV opowiadając o wypadku w Górach Skalistych. Postanawia odkryć, co się przez ten czas od ich rozstania działo z jej dzieckiem i jak dziewczyna znalazła się w prywatnym samolocie jakiegoś bogacza. Jednocześnie poznajemy też historię oczami samej Allison, która przeżyła katastrofę, ale wciąż grozi jej niebezpieczeństwo.

Bezwład - Jessica Barry

Jak skrytykować, aby nie zaspoilerować?

Bardzo ciężko opowiedzieć o tej książce coś więcej, jednocześnie nie spoilerując. Opis na tylnej okładce jest lakoniczny, a kolejne ważne elementy historii Allison wypływają raczej powoli, więc wzmianka o którymś z nich byłaby moim zdaniem już zdradzaniem szczegółów fabuły. Szczegółów, które utrudniały mi cieszenie się lekturą tej powieści. Mam wrażenie, że „Bezwład” to jedna z najbardziej sztampowych powieści, jakie ostatnio czytałam. Jest sztampowa, a przez to wydaje się być momentami niezwykle sztuczna. Jednocześnie autorka bardzo umiejętnie buduje napięcie, świetnie rozłożyła kolejne elementy wypływające na wierzch i zbierające całą historię w logiczną całość, co sprawia, że dobrze mi się czytało ten thriller i nie miałam problemów z wciągnięciem się w akcję.

Jestem za, a czasem przeciw

Autorka oddaje głos dwóm bohaterkom. Raz poznajemy historię raz oczami Allison, raz Maggie, oczywiście w obydwu przypadkach są to narracje pierwszoosobowe i najczęściej w czasie teraźniejszym, chyba że Allison wraca myślami do swojej przeszłości i tego, co doprowadziło ją do miejsca, w którym się znajduje. Nie wiem, czy problemem jest tłumaczenie i do bólu prosty język, czy warsztat autorki (stawiam na to drugie), ale wyraźnie wyczuwam tutaj debiut. Nie zawsze grała mi ta narracja pierwszoosobowa, czasem miałam wrażenie, że przyczynia się do sztuczności książki. Z drugiej zaś strony, podobało mi się, jak historie Allison i Maggie się uzupełniają. Kiedy Maggie coś odkrywa, późniejsza opowieść jej córki rozwija przed nami te wydarzenia, ale jednocześnie wiemy, że przed Maggie nadal wiele niewiadomych i to nie ona jest odbiorcą opowieści Allison. Och, „Bezwład” to naprawdę ciężki orzech do zgryzienia.

Bezwład - Jessica Barry

Podsumowując

Na portalu Lubimy czytać oceniłam tę książkę na 6 gwiazdek (na 10). Na Good reads na 2 (na 5). “Bezwład” określiłabym mianem dobrego czytadła, przy którym można się odmóżdżyć, ale jednocześnie nie mogę pozbyć się myśli, że to nie do końca dobra książka. Pozwólcie więc, że swoją opinię tym razem pozostawię bez werdyktu.

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Rebis