in Books, Literatura popularnonaukowa

„Astrofizyka dla zabieganych” – Neil deGrasse Tyson

at
astrofizyka-dla-zabieganych-neil-degrasse-tyson

Jeśli chcielibyście zgłębić wiedzę na temat kosmosu, to rok 2017 jest zdecydowanie dobrym momentem, aby to zrobić. Najpierw wyszła książka Christophe’a Galfarda, «Wszechświat w twojej dłoni», później przezabawny tytuł «Nie mamy pojęcia. Przewodnik po nieznanym wszechświecie» Jorge Chama i Daniela Whitesona, a teraz jeszcze «Astrofizyka dla zabieganych» Neila deGrasse’a Tysona. Jest w czym wybierać!

«Astrofizyka dla zabieganych» to zbiór felietonów, w których Tyson przybliża czytelnikowi w zwięzły sposób różne tematy poświęcone kosmosowi – od Wielkiego Wybuchu, poprzez pochodzenie pierwiastków, aż do rozważań nad naszą planetą i możliwym pochodzeniem ludności. A wszystko mieści się na około dwustu stronach! To kompaktowy zestaw wiedzy dla tych, którzy nie mają czasu czytać obszernych rozpraw naukowych.

Kiedy zaczęłam czytać «Astrofizykę dla zabieganych», nie podejrzewałam, że czymś mnie zaskoczy, ponieważ dzieła Galfarda i duetu Cham/Whiteson mocno podniosły poprzeczkę. Pierwszy tytuł zabiera nas w fantastyczną podróż po wszechświecie, drugi zaś jest napisany w tak rewelacyjny sposób, że czyta się go nie tylko z wielką przyjemnością, ale jeszcze można z niej sporo zrozumieć (mowa o osobach nieogarniających fizyki, jak ja). Zaczęłam więc czytać książkę Tysona  i… nic nie rozumiałam, czyli wracamy do punktu wyjścia i bycia kompletnym głąbem.

«Astrofizyka» rozpoczyna się od Wielkiego Wybuchu, a Tyson opisując te wszystkie cząsteczki, materie itd. sprawił, że znów kompletnie się pogubiłam. Na szczęście z biegiem kolejnych rozdziałów jest już dużo lepiej! Autor stara się wyjaśniać wszystko zrozumiale, dodając do tego odrobinę humoru. Co prawda to nie to samo, co w «Nie mamy pojęcia», ale kilka zabawnych tekstów zawsze rozluźnia atmosferę i sprawia, że książka na temat nauki nie jest zbyt sztywna i za poważna.

 

“Świat nie ma obowiązku

być dla ciebie zrozumiałym”

Neil de Grasse Tyson

 

To, co najbardziej mi się podobało w dziele Tysona i co moim zdaniem wyróżnia tę książkę spośród przytoczonych wcześniej tytułów, to to, iż autor przedstawia nam zagadnienia z punktu widzenia astrofizyka (no shit Sherlock 😉 ). Autorzy «Nie mamy pojęcia» i «Wszechświata w twojej dłoni» są fizykami i niekiedy zamęczali mnie swoim zawodowym podejściem (kwarki, gluony, protony, atomy, elektrony, bla bla bla). Tyson zaś bardziej skupia się na kosmosie i występujących w nim zjawiskach. Opowiada o przestrzeni między galaktykami, o pierwiastkach (tego nie ma w książkach Galfarda i Chama/Whitesona) czy o naszej egzoplanecie i innych, które mogą w przyszłości stać się domem dla naszego gatunku.

 

«Astrofizyka dla zabieganych» to bardzo ciekawa książka, ale gdybym miałam polecić wam tytuł, od którego zacząć pogłębiać swoją wiedzę na temat wszechświata, padłoby jednak na «Nie mamy pojęcia». Ten drugi tytuł jest dużo przystępniejszy, a poprzez humor łatwiej zrozumieć i zapamiętać informacje w nim zawarte.

 

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis

 

NA SKRÓTY

«Astrofizyka dla zabieganych» Neila deGrasse’a Tysona to kolejna ciekawa pozycja wydana w tym roku, która przybliża nam zagadnienia związane z wszechświatem. Książka Tysona to zbiór jego felietonów, w których opowiada m.in. o Wielkim Wybuchu, ciemnej materii i ciemnej energii, a także o pierwiastkach czy o egzoplanetach. To, co wyróżnia ten tytuł spośród pozostałych, to poświęcenie więcej uwagi zagadnieniom astronomii, a mniej samej fizyce.

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Właśnie skończyłam czytać książkę o gwiazdach i horoskopach, na razie mam dosyć wszechświata ;p

  • CoZaBadziewny Czytacz

    „Wszechswiat w twojej dloni” czeka na półce, „Nie mam pojecia” sciagniete na Legimi, jeszcze trzeba w takim razie Tysona zdobyc 😛