in Books

„Anna i Pan Jaskółka” – Gavriel Sevit

at
anna-i-pan-jaskolka-gavriel-sevit

“Szóstego listopada 1939 roku,

chwilę po jedenastej,

ojciec Anny na kilka godzin wyszedł z domu.

I już nie wrócił.”

Do tej pory wydawało mi się, że o II wojnie światowej przeczytałam już wszystko. Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę wyjść na zarozumialca. Po prostu to temat, który pisarze bardzo lubią i przeczytałam sporo powieści, których akcja rozgrywa się właśnie w tym ciężkim czasie. Gavriel Savit jednak zaskakuje – na bohaterkę swojej książki wybrał siedmioletnią dziewczynkę, mieszkankę Krakowa. Co z tego wyszło?

Ojciec Anny jest profesorem na Uniwersytecie Jagiellońskim. Szóstego listopada 1939 r. został wezwany na uczelnię i już nie wrócił. Dziewczynka początkowo przebywa pod opieką znajomego niemieckiego aptekarza, jednak mężczyzna szybko postanowił pozbyć się kłopotu i zostawił ją samej sobie. Na ulicy Anna spotyka nieznajomego, Pana Jaskółkę, z którym wyrusza w podróż, próbując uciec od wojny. Nie jest to łatwe życie, kiedy próbuje się unikać ludzi. Pan Jaskółka nauczył ją jednak języka drogi, dzięki któremu Wilki i Niedźwiedzie powinny być nieco mniej groźne.

Temat wojny nigdy nie jest łatwy, a już zwłaszcza, kiedy bohaterką historii jest dziecko. «Anna i Pan Jaskółka» pod względem literackim zaczyna się bardzo dobrze. Na myśl od razu przychodzi mi «Mały Książę» i byłam pewna, że książkę Savita ustawię obok wymienionego już dzieła Antoine’a de Saint-Exupery’ego, «Siedmiu minut po północy» Patricka Nessa i «Oskara i pani Róży» Erica-Emmanuela Schmitta. Z czasem jednak bohaterów dopada okrucieństwo wojny i z historii nieco filozoficznej przemienia się w tragiczną. Bohaterowie spotykają na swojej drodze zamordowanych ludzi, szabrowników, a także żyda-alkoholika, który uciekł z getta.

Mam problem z interpretacją tej książki i jej oceną. Z jednej strony mam wrażenie, że w pewnym momencie autor zgubił gdzieś rytm, pogubił się w przekazie i zmienił koncepcję. Z drugiej zaś podejrzewam, że postanowił jednak nie łagodzić tej historii, jak zapowiadał to początek, i mimo wszystko pokazać pełne okrucieństwo wojny, nie oszczędzając nawet głównych bohaterów. Trochę szkoda, że Savit nie poszedł bardziej w filozoficzne tony, bo choć samej filozofii nie cierpię, byłam ciekawa jak potoczyłaby się ta historia przedstawiona w nieco inny sposób.

Podsumowując: początkowo byłam zachwycona, jednak z czasem mój zawód coraz bardziej się pogłębiał. «Anna i Pan Jaskółka» ma swoje plusy, ale i minusy. Niestety w moim przypadku te drugie przeważają. Nie mogę jednak jednoznacznie stwierdzić, że nie warto czytać książki Gavriela Savita, dlatego też tę recenzję pozostawię bez werdyktu.

 

 

 

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Jaguar

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.