in Books

„Analfabetka, która potrafiła liczyć” – Jonas Jonasson

at
analfabetka-ktora-potrafila-liczyc-jonas-jonasson

dsc_3645

“Międzynarodowa polityka, skomplikowane zagadki matematyczno-fizyczne, los chińskich emigrantów, falsyfikowanie starożytnych dzieł sztuki, stały kontakt z bombą atomową oraz ludzie, którzy teoretycznie nie istnieją, pomimo że można z nimi porozmawiać i ich dotknąć – to tylko część tego, co stało się z codziennością Nombeko, dziewczyny, która chciała tylko pokonać drogę od mycia latryn i analfabetyzmu do zatopienia się w zasobach biblioteki.”

Przy poprzedniej książce Jonasa Jonassona, Stulatku, który wyskoczył przez okno i zniknął, uśmiałam się do łez, więc wiedziałam, że będę chciała przeczytać jego kolejne powieści. Pierwsza na liście była Analfabetka, która potrafiła liczyć. Jak zwykle można liczyć na pisarza, jeśli chodzi o długie i oryginalne tytuły 😉 Czy udało mu się jednak stworzyć kolejną komedię na miarę swojej pierwszej książki?

Republika Południowej Afryki, Soweto. Analfabetka Nombeko od małego pracuje jako czyścicielka latryn, kiedy jednak nadarza się okazja do wolności, postanawia jak najszybciej wyjechać. Jej celem staje się Biblioteka Narodowa w Pretorii, gdzie zamierza nadrobić stracone lata jako analfabetka i wykorzystać świeżo nabytą umiejętność czytania. Do biblioteki jednak nie dociera – pechowo zostaje potrącona samochodem przez pewnego inżyniera. Sąd stwierdza częściowo winę dziewczyny, a karą jest 7 lat spędzonych na służbie mężczyźnie, który prawie pozbawił ją życia. Nombeko na ma pojęcia, że z 7 lat zrobi się ich dużo więcej, a zgadzając się na służbę, trafi do pilnie strzeżonego i ogrodzonego drutami elektrycznymi ośrodka, w którym inżynier próbuje stworzyć bombę atomową. Na dodatek bomba, a nawet kilka, właściwie by nie powstała, gdyby nie niesamowite umiejętności matematyczne nowej podwładnej. Nombeko, niby służąca, ale tak naprawdę prawa ręka inżyniera, próbuje obmyślić plan, jak uciec i nie dać się zabić…

Jonasson po raz kolejny zafundował nam opowieść pełną absurdalnych i komicznych sytuacji. Książka jest nieco słabsza niż pierwsza powieść pisarza, ale i tak czytało mi się ją z wielką przyjemnością. Bohaterowie Analfabetki zaskakują, irytują, ale także rozśmieszają i budzą sympatię.Podoba mi się zwłaszcza tytułowa analfabetka – Nombeko – i jej przemiana z dziewczynki pracującej w okropnych warunkach i nie potrafiącej czytać do mądrej, złaknionej wiedzy kobiety. Nie da się nie zauważyć, że Jonasson jest fanem polityki i upatrzył sobie temat bomby atomowej. W Stulatku była ona tylko jednym z wielu mniejszych elementów powieści, tutaj zaś odgrywa główną rolę. Mamy też po raz kolejny satyrę przedstawiającą polityków w nieco inny sposób, niż znany z mediów.

Są fragmenty, gdy pisarz trochę przynudzał (nie lubię polityki), ale generalnie książka napisana jest ciekawie, ładnym językiem (czasem bohaterowie muszą przekląć, ale jak najbardziej pasuje to do akcji) i w sposób charakterystyczny dla Jonassona. Nie wciągnęła mnie tak, jak Stulatek, ale zdecydowanie była to przyjemna lektura.

Na swoją kolej czeka teraz Anders morderca i przyjaciele oraz kilkoro wiernych nieprzyjaciół. Co za tytuł! 😀

Werdykt: TO READ

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Anna

    zachęciłaś mnie, przeczytam tę książkę na pewno 🙂

    • Mam nadzieję, że Ci się spodoba 🙂

  • Stulatek był super, natomiast przy Analfabetce okropnie się wynudziłam (ostatnią część książki przekartkowałam bardziej niż przeczytałam), nie poleciłabym jej znajomym, ale wiadomo kwestia gustu 😉

    • Momentami rzeczywiście można było się nudzić, ale ogólnie książkę oceniam pozytywnie 🙂

  • mnie jakoś do siebie jego twórczość nie przekonuje, więc pewnie nie sięgnę. 😉 chociaż „stulatek” nie był taki zły, też się trochę uśmiałam, ale to jednak nie dla mnie. 😉
    pozdrawiam serdecznie.

    • Jeśli Stulatek cię nie przekonał, to nie sądzę, aby udało się to tej książce 🙂