Moje pierwsze spotkanie z twórczością Renaty Kosin nie było zbyt udane. «Tatarka» skusiła mnie piękną okładką i intrygującym opisem, jednak do samej historii miałam sporo zarzutów. Mimo wszystko postanowiłam dać pisarce drugą szansę i sięgnęłam po «Aleję Siódmego Anioła», powieść w świątecznym klimacie. Czy dobrze zrobiłam?

Julia dostaje zlecenie na przygotowanie świątecznej witryny w bliskim bankructwa sklepie meblowym. Niespodziewanie w jednym z mebli znajduje intrygujący list sprzed lat napisany przez małego chłopca. Julia postanawia odkryć, kto za tym listem stoi i czy jego marzenie się spełniło. Jednocześnie wciąż próbuje ułożyć sobie życie na nowo po tragedii, która spotkała ją kilka lat wcześniej.  

Moim największym zarzutem do «Tatarki», obok irytujących bohaterów, było to, że autorka tę powieść dosłownie przegadała. Kilometrowe wypowiedzi narratora plus długie opisy przy dialogach sprawiły, że książka momentami była nieznośnie nużąca. «Aleja Siódmego Anioła» udowodniła mi, że najzwyczajniej taki właśnie jest styl Kosin. Pisarka chyba nie bardzo lubi dawać swoim bohaterom dojść do głosu, zamiast tego woli skrupulatnie przedstawić co się z nimi dzieje, co myślą itd oczami narratora. Muszę jednak przyznać, że tym razem nie przeszkadzało mi to tak bardzo, a nawet odrobinę pasowało to do całej opowieści.

Historia Julii jest nieco melancholijna i brak wartkiej akcji tym razem pasuje do przedstawionej fabuły. Kobieta musi poradzić sobie z własnymi demonami, mimo że chciałaby zamknąć za sobą pewien etap i zapomnieć o tym, co złego się wydarzyło i co złego, w jej mniemaniu, wyrządziła. I choć kiedy już zaczęłam się domyślać, czemu główna bohaterka postąpiła tak, a nie inaczej, i uznałam to za skrajną głupotę, Kosin zgrabnie przedstawia cały temat w zakończeniu, co nieco zmieniło moje spojrzenie na ten wątek.

Akcja powieści rozgrywa się w czasie roku, od okresu świątecznego do Wigilii rok później, więc jest to idealna lektura właśnie na grudzień. Mimo nieustannej narracji i dialogów jak na lekarstwo, historia przedstawiona w «Alei Siódmego Anioła» złapała mnie za serce i powieść tę czytało mi się bardzo przyjemnie. Zabrakło jedynie kominka, wtedy klimat w czasie lektury byłby idealny.

Tą świąteczną powieścią Renata Kosin zrehabilitowała się w moich oczach, ale raczej daruję sobie jej kolejne książki. Chyba że graficy wydawnictwa Filia znów złapią mnie na haczyk pięknej okładki.

 

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Filia

 

NA SKRÓTY

«Aleja Siódmego Anioła» Renaty Kosin to powieść utrzymana w świątecznym klimacie – akcja rozgrywa się w czasie roku, od okresu świątecznego do Wigilii rok później. To dosyć melancholijna powieść i autorka po raz kolejny postawiła na narrację w roli głównej, spychając jakąkolwiek akcję i dialogi na plan boczny. Tym razem jednak taka forma pasuje do przedstawionej historii. To całkiem dobra świąteczna powieść, którą najlepiej czytać w grudniu.