W maju miałam sięgnąć po inną książkę z listy wyzwania czytelniczego Rory Gilmore lub 100 książek BBC, ale kiedy zobaczyłam, że Wydawnictwo Albatros wydaje wznowienie «Chłopca z latawcem» Khaleda Hosseiniego, moje plany automatycznie się zmieniły.

Nie słyszałam wcześniej żadnych opinii o tym tytule, ale podświadomie czułam, że nie bez powodu jest na listach obu wyzwań i lektura tej powieści będzie mocnym przeżyciem. Tym razem przeczucie mnie nie zawiodło.

Problem z dzisiejszym światem

Wiecie, jaki jest problem z dzisiejszym światem? Narody obarczone wojną oceniamy właśnie przez ten pryzmat. Na Afganistan czy Syrię patrzymy przez pryzmat uchodźców gwałcących niewinne dziewczyny, talibów mordujących na lewo i prawo, dżihadystów obsesyjnie walczących w imię świętej wojny. A gdzie cała reszta? Co z bezbronnymi ludźmi, którzy chcieli tylko spokojnie żyć w swoich ojczyznach? Co z tymi, którzy wyznają wiarę w Allaha, ale bez przesadnego fanatyzmu? O życiu tych ludzi zapominamy, ale na szczęście Khaled Hosseini przypomina, że Afganistan to nie tylko talibowie, mordowanie z zimną krwią i fanatyzm; że Allahu Akbar wcale nie musi brzmieć jak okrzyk bojowy. I choćby z tego powodu każdy powinien przeczytać «Chłopca z latawcem».

O fabule słów kilka

Afganistan, Kabul, lata 70. Kilkunastoletni Amir za wszelką cenę chcę uzyskać aprobatę surowego ojca, myśląc, że ten obwinia go za śmierć żony podczas porodu. Nadarza się ku temu idealna okazja – zawody w puszczaniu latawców, święto dla afgańskich dzieci. Amir wie, że może liczyć na wsparcie swojego rówieśnika i sługę – Hasana, znienawidzonego przez Pasztunów Hazara – z którymi spędza wiele wolnych chwil na wspólnych zabawach. Kiedy jednak Hasan wpada w tarapaty, chłopak tchórzy i ucieka, zamiast mu pomóc. Ten moment zaważy na reszcie jego życia i przez wiele lat nie będzie dawał mu spokoju. Do czasu, aż ćwierć wieku później nadarzy się okazja odpokutowania za swoje winy.

Afganistan nieznany

Już od pierwszych stron czułam, że to będzie wyjątkowa, ale i emocjonalna historia. Hosseini zabiera nas do Afganistanu, o jakim właściwie już nikt nie pamięta. Do spokojnego miejsca, gdzie dzieciaki mogły biegać radośnie po ulicach, brać udział w zawodach w puszczaniu latawców, wspinać się na drzewa i zrywać z nich świeże owoce. Dla nas Afganistan to piekło wojny i państwo znienawidzonych muzułmanów. Zawsze zachwycają mnie powieści, które pokazują inne oblicze miasta/państwa, do którego teraz nikt nie odważyłby się pojechać. Tak samo miałam z «Ciemną stroną miłości» Rafika Schamiego, która pokazuje Syrię przed tragedią wojny. Wspaniała książka, bardzo ją wam polecam. Ale wróćmy do powieści Hosseiniego. Wciąż w głowie krąży mi nieodparte uczucie, że «Chłopca  z latawcem» powinnam postawić na półce obok «Zabić drozda» Harper Lee. Czy to nie najlepsza rekomendacja?

Czy bohater może być negatywy i pozytywny jednocześnie?

Hosseini opowiada nam historię, która od samego początku złapała mnie za serce. Amir jest postacią, której się kibicuje, mimo okropnego zachowania, mimo zdradzenia Hasana, który był gotów zrobić dla niego wszystko. Autor o afgańskich korzeniach idealnie przedstawił wszystkie aspekty, przyczyny zachowania młodego Pasztuna oraz jego późniejsze życie z wielkim wyrzutem sumienia. Bywa tak, że postać, która popełnia karygodne błędy, łatwo znienawidzić. Nie możemy zrozumieć, dlaczego tak się zachowała i szybko zaczynamy pałać do niej niechęcią. Tutaj nie da się tego zrobić, co pokazuje moim zdaniem fantastyczny kunszt pisarza. Amir wie, jak wiele złego wyrządził i przez całe życie musi mierzyć się ze wspomnieniami. A nawet kiedy przychodzi czas pokuty, wciąż tkwi w nim ten tchórz, który nie pozwolił uratować przyjaciela w dzieciństwie.

Kiedy rasa jest ważniejsza niż ludzkie serce

Czasem mam tak, że po przeczytaniu książki w jednej tematyce, w moje ręce wpada kolejny tytuł, w jakimś stopniu nawiązujący do tego pierwszego. Ostatnio czytałam «Moją europejską rodzinę» Karin Bojs, w której autorka podkreśla wagę badań DNA w odkrywaniu historii ludzkości. Wspomina również o problemach związanych z genami, a dokładniej o rasach i nacjonalizmie, który przyczynił się (i wciąż przyczynia) do ogromnego zła na świecie. W «Chłopcu z latawcem» ten motyw gra bardzo istotną rolę. Hasan jest Hazarą, należy do ludu, który przez Pasztunów postrzegany jest jako gorszy, niegodny stąpania po afgańskiej ziemi. To przykre, że w dzisiejszych czasach wciąż panuje rasizm, wywyższanie się jedych ponad drugimi. Dobrze, że i Hosseini porusza ten temat w swojej książce i umożliwia poznanie go czytelnikom, którzy pewnie zupełnie nie zdawali sobie z tego sprawy.

Podsumujmy

«Chłopiec z latawcem» to niesamowita książka. Czyta się ją jednym tchem, bardzo ciężko się od niej oderwać, jednocześnie przepełniona jest tyloma emocjami i bólem, który udziela się czytelnikowi. Zdecydowanie stawiam ją na półce obok «Zabić drozda», a wam ogromnie polecam sięgnięcie po ten tytuł. Ja nabrałam teraz ochoty na kolejne książki Hosseiniego.

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Albatros

 

NA SKRÓTY

«Chłopiec z latawcem» Khaleda Hosseiniego ukazuje czytelnikowi Afganistan, jakiego nigdy nie znaliśmy. Autor w pełnej emocji i bólu powieści pokazuje nam Kabul, który z pięknego miasta przeistacza się w ruinę ogarniętą wojną. Przyjaźń, zdrada, odkupienie win, ale także rasizm, fanatyzm i zemsta. Bardzo dobra i bardzo ważna książka, którą stawiam na półce zaraz obok «Zabić drozda» Harper Lee.