W lipcu obchodziliśmy 50. rocznicę lądowania człowieka na Księżycu. Wydawnictwa dobrze się do tego przygotowały i w ciągu dwóch ostatnich miesięcy na rynek wypuściły kilka kosmicznych i okołoksiężycowych lektur. 

Jako że od bodajże dwóch lat kosmos niezwykle mnie fascynuje, taki wysyp książek w tej tematyce ogromnie mnie ucieszył. A już zwłaszcza jedno połączenie: kosmosu i serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarne. Na Instagramie do znudzenia powtarzam, jak bardzo lubię reportaże z tej serii, więc widok «Księżycowego pyłu» w zapowiedziach ucieszył mnie podwójnie. A kiedy książkę już kupiłam, nagle okazało się, że może nie być wcale taka dobra, bo zbiera sporo negatywnych opinii. 

W poszukiwaniu ludzi, którzy spadli na Ziemię

Andrew Smith jest dziennikarzem piszącym między innymi dla “The Guardian”, a «Księżycowy pył» to jego pierwsza książka. Po opisie można by spodziewać się chłodnego, obiektywnego reportażu na temat astronautów z wszystkich misji Apollo, z naciskiem na tych, którzy po Księżycu chodzili, ale nic bardziej mylnego. I chyba tu właśnie zaczyna się problem dla tych, którzy negatywnie odebrali ten tytuł. «Księżycowy pył» okazał się być tworem bardzo subiektywnym, w którym nie chodzi o przedstawienie suchych faktów, a o emocjonalną relację Smitha z pewnymi wydarzeniami, z programem Apollo i z samymi astronautami. To reportaż, w którym jednocześnie jego autor obnaża własną duszę, co na początku bardzo mnie konfundowało, ale później zaczęłam odbierać to jako atut też książki.

Co możesz jeszcze osiągnąć, jeśli w wieku 40 lat byłeś już na Księżycu?

Smith starał się przeprowadzić rozmowy ze wszystkimi żyjącymi astronautami misji Apollo – było ich wtedy jeszcze dziewięciu. «Księżycowy pył» to m.in. relacja tego, jak przebiegały takie rozmowy i jak udało się dziennikarzowi do nich doprowadzić. Czasem było łatwo, czasem musiał bardziej się wysilić. Niesamowicie ciekawy jest dla mnie obraz tych poszczególnych rozmów (bo słowo wywiad tu mi jakoś nie pasuje), to, jak astronauci się od siebie różnią, w jak bardzo różnych kierunkach poszła ich kariera po powrocie na Ziemię; ich przemyślenia i postrzeganie rzeczywistości po wydarzeniu, które miało naznaczyć ich całe życie w zbyt młodym wieku. Dla nas to idole, którzy osiągnęli więcej, niż ktokolwiek w tamtych czasach mógł, a dla nich? Kim są astronauci z misji Apollo dla samych siebie? Co można zrobić jeszcze w życiu, skoro w wieku 40 lat wszedłeś już na sam szczyt i nic tego nie pobije? To jest fascynujące zagadnienie i Smith właśnie m.in. wokół niego krążył w relacjach ze spotkań z astronautami.

Podsumowując

«Księżycowy pył» nie jest książką bez wad. Smith czasami za bardzo skupia się na sobie, niektóre opisy jego doświadczeń są zbyt długie, nudne i nic nie wnoszą do głównego tematu. Ale przymykam na to oko, bo jego rozmowy z dziewiątką astronautów, to, jakie tematy poruszali, to, jakie odpowiedzi udało mu się uzyskać, to naprawdę arcyciekawy tekst. I choćby z tego powodu warto dać tej książce szansę. Gdzie indziej przeczytacie w jednym miejscu przemyślenia tylu ludzi, którzy 50 lat temu chodzili po Księżycu albo orbitowali wokół niego? 

Werdykt: TO READ