Mam sentyment do tej serii. Pierwszy tom, «Pusta noc», to mój pierwszy patronat. Początkowo miała być to trylogia, więc kiedy okazało się, że jednak będzie jeszcze czwarta część, nawet się ucieszyłam. Do czasu.

Wiecie, że nie przepadam za seriami. Zwłaszcza takimi, kiedy muszę czekać na kolejne tomy i w międzyczasie zdążę zapomnieć większość fabuły. Kiedy więc sięgnęłam po «Trzynasty księżyc», okazało się, że i tu nie pójdzie mi zbyt gładko.

Za dużo akcji? To tak można?

To, co ujęło mnie w «Żniwiarzu» to słowiańska demonologia. Podobną tematykę wykorzystała Katarzyna Berenika Miszczuk w serii «Kwiat paproci», ale jej pierwszy tom, «Szeptucha», był jedną z najgorszych książek, jakie przeczytałam bodajże w 2016 roku. «Żniwiarz» okazał się być dużo ciekawszy, znacznie mniej irytujący, ale nie obyło się też bez pewnych zarzutów. I niestety w każdym tomie pojawia się to samo. Za dużo akcji. Chyba pierwszy raz na coś takiego narzekam, bo zazwyczaj problemem jest to, że jest jej za mało i powieść przez to jest nudna. W «Żniwiarzu» natomiast, w każdym tomie, dzieje się za dużo. Bohaterowie nie mają ani chwili odpoczynku, bo ciągle wyskakuje na nich jakiś nawi: bezkost, wieszczy, cienisty itp.

Żniwiarz. Trzynasty księżyc - Paulina Hendel

Logiczny, ale męczący zalew nawich

Ten zalew nawich jest logiczny z punktu widzenia fabuły, ale mimo to czytając o kolejnych polowaniach, jednym za drugim, czułam zmęczenie. Na plus w «Trzynastym księżycu» na pewno jest to, że pojawiają się nowe demony, a walka z nimi powodowana jest już nie tylko ochroną ludzi, ale także czymś na użytek własny żniwiarzy. Podobało mi się również, że jedna z negatywnych postaci zmieniła nieco swe oblicze, swoją dotychczasową rolę w fabule. Lubię takie zaskoczenia, gdy zły, nagle okazuje się być tym dobrym, ale też nie do końca.

Żniwiarz. Trzynasty księżyc - Paulina Hendel

Czy czwarty tom, «Druga dusz», jest potrzebny?

«Trzynasty księżyc» mógłby jak najbardziej zamknąć tę serię, ale autorka znów namieszała w życiu bohaterów. Mocną stroną książek Pauliny Hendel jest ich zaskakujące zakończenie. Po raz kolejny dostaliśmy cliffanger w dobrym stylu, ale… To już za wiele. Mam wrażenie, że czwarty tom jest naciągany i zupełnie niepotrzebny. Z pewnością go przeczytam, bo naprawdę lubię tę serię, ale w połowie trzeciej części zaczęłam odczuwać już pewne znużenie tematem. Może nie byłoby tak, gdybym czytała jeden tom za drugim, bez kilkumiesięcznych przerw. A tak? Mocno trzymam kciuki, żeby «Druga dusz» domknęła całość, na dobre.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

 

NA SKRÓTY

«Trzynasty księżyc» to trzeci tom serii, które pierwotnie miała być trylogią, ale na skrzydełku możemy znaleźć informację, że pojawi się jeszcze jeden, «Druga dusz». Paulina Hendel ponownie zabiera nas w świat słowiańskiej demonologii i choć bardzo lubię tematykę tych książek i jej bohaterów, odczuwam pewne zmęczenie fabułą. W każdej książce pojawia się to samo: zbyt wielu nawich, zbyt wiele akcji, co dla mnie jest niestety nużące. Co prawa w trzeciej części dostajemy nowe demony, a i ich zbyt duża liczba uzasadniona jest przez same wydarzenia w fabule, tak mimo to jest to męczące. Lubię «Żniwiarza», ale mimo że dobrze mi się czytało także «Trzynasty księżyc», seria powinna zakończyć się na tym tomie właśnie. Mocno trzymam kciuki, żeby «Druga dusz» okazała się być ostatnią częścią, na dobre zamykającą całość.