Jeśli czytaliście wpis o moich grudniowych planach czytelniczych, wiecie, że ten miesiąc chciałam spędzić ze świątecznymi lekturami. Zrobiłam sobie zapas książek papierowych i ebooków, ale nie o wszystkich wam tutaj opowiem.

Nie wyrobię się przed świętami z lekturą i pisaniem tekstów, ale koniecznie muszę wam opowiedzieć o «Okruchach dobra», które mnie mocno zaskoczyły.

Okruchy dobra - Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska

NIE dla polskich powieści obyczajowych?

Mam problem z polskimi powieściami obyczajowymi. Wydaje mi się, że wielu czytelników boi się sięgać po polskich autorów właśnie zniechęconych obyczajówkami. Ja sama, chociaż uwielbiam książki choćby Moniki Szwai, później na wiele lat zniechęciłam się do podobnej literatury. Mam wrażenie, że nasze autorki, bo dotyczy to kobiet właśnie, mają problemy z tworzeniem dialogów i ograniczeniem się przy opisach tychże. Czemu więc zdecydowałam się sięgnąć po książkę Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej? Odpowiedź jest prosta i nieco zawstydzająca – przepiękna okładka.

Przerost formy nad treścią? Na szczęście nie!

Początek nie zwiastował nic dobrego. «Okruchy dobra» to siedem historii, które pod koniec łączą się w jedną i właśnie pierwsza z nich napawała mnie obawą, że znów trafiłam na przerost formy nad treścią. Miałam wrażenie, że autorki usilnie próbują stworzyć bajkowy klimat w stylu «Dziewczynki z zapałkami» i rzewną opowiastkę, która z czasem zacznie nas męczyć. Uff, jak dobrze, że moje obawy okazały się być niepotrzebne! Im dalej, im więcej postaci i ich historii poznawałam, tym bardziej zakochiwałam się w tej książce, tym bardziej po cichu przepraszałam autorki, że z góry postawiłam na nich niejako czarną kreskę.

Okruchy dobra - Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska

Polskie książkowe To właśnie miłość

«Okruchy dobra» to taka polska książkowa wersja filmowego hitu «To właśnie miłość». Poznajemy różnych bohaterów dosłownie chwilę przed świętami, ale opowiedziana nam jest również historia ich życia, to, jak znaleźli się właśnie w tym miejscu. Ktoś jest po rozwodzie i spędzi święta samotnie, mamy staruszkę, która przeżyła życie w nieszczęśliwym małżeństwie, inna bohaterka choruje na raka, jeszcze inna nie ma za co kupić prezentu dla kilkuletniej córeczki, bo opuścił ją mąż. W pierwszej części, kiedy poznajemy losy bohaterów, dialogów tutaj jak na lekarstwo. Dopiero w drugiej, gdy te historie zaczynają się przeplatać i z czasem łączyć, a akcja przenosi się do książkowej teraźniejszości, tych dialogów jest więcej. A co najważniejsze, są one napisane tak, że czytelnika nie drażni ten styl.

Świąteczny must read

Zaczynając czytać polskie obyczajówki, na początku zawsze gdzieś tam z tyłu głowy czuję to uprzedzenie. W przypadku «Okruchów dobra» okazało się one zupełnie niepotrzebne. Świetnie czytało mi się tę książkę, język, którego się obawiałam, okazał się stać na bardzo dobrym poziomie. Dialogi są naturalne i wyważone, nie ma do nich kilometrowych opisów, jak gdyby czytelnik sam nie umiał wysnuć wniosków z rozmów postaci. Losy bohaterów wzruszają, a całość ma tak cudowny klimat, że to zdecydowanie idealna książka do czytania w czasie świąt czy chwilę przed nimi. Jak na razie to mój ulubieniec w tej kategorii i polecam go wam z ręką na sercu.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

 

NA SKRÓTY

«Okruchy dobra» Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej to powieść obyczajowa, w której akcja rozgrywa się w czasie świąt Bożego Narodzenia. Poznajemy losy siedmiu głównych bohaterów, których życie dotknęło w różny sposób. Ta książka to takie «To właśnie miłość» w polskim wydaniu, pięknie napisana, nie raz chwyta za serce. Nie mam zaufania do polskich obyczajówek, ale tę polecam wam z ręką na sercu. Świąteczny klimat, język, historie bohaterów – to wszystko tworzy bardzo dobrą opowieść, z którą świetnie spędziłam czas.