in Books, Inne

7 rzeczy, których nie lubię w książkach

at
7-rzeczy-ktorych-nie-lubie-w-ksiazkach

Jako bibliofil, który marzy o wielkim pokoju wypełnionym po brzegi książkami, a do tego straszna pedantka, zwracam ogromną uwagę ta wiele elementów, które wpływają na estetykę biblioteczki oraz pojedynczych egzemplarzy. Jest kilka takich rzeczy, które niesamowicie mnie irytują. Jesteście ciekawi, co znalazło się na liście?

Czego nie lubię w książkach:

  1. Kiedy seria miała kilka wydań i nowy tom pojawia się tylko w tym najnowszym. Co z osobami, które mają starsze wydania? Przecież na półce będzie to tragicznie wyglądało… Przykład: seria „Kuzynki” Andrzeja Pilipiuka.
  2. Kiedy książki jednego autora wydawane są przez kilka wydawnictw. Niestety wydawcy najczęściej nie konsultują ze sobą, w jakim formacie wydadzą dane książki i w efekcie każda ma inną wysokość. Przykład: powieści Jojo Moyes. Mam 5 książek tej autorki w trzech różnych formatach.
  3. Miękkich opraw bez skrzydełek. Bardzo łatwo zagiąć w nich rogi a folia ochronna szybko zaczyna odchodzić z okładki. I choć mam specjalne materiałowe etui na takie książki, które chroni je np. podczas noszenia w torebce, nie zawsze się ono sprawdza. Jeśli więc mogę, kupuję wydanie w twardej oprawie, mimo że jest znacznie cięższe.
  4. Dowolności w drukowaniu tytułów na grzbietach – z góry na dół/z dołu na górę. We własnej biblioteczce nie przeszkadza mi to aż tak bardzo, ale kiedy przeglądam książki w księgarniach stacjonarnych, wykręcanie sobie głowy aby odczytać tytuł nie należy do najprzyjemniejszych.
  5. Obwolut, ukrywających piękną okładkę. Niby mają chronić okładkę przed zniszczeniem, ale sprawiają, że tej okładki właściwie nie widzimy.
  6. Nowych, ładniejszych wydań książki, którą już mam. Swego czasu kupowałam książki Jane Austen w oprawach z grafiką filmową a potem nagle wyszło przepiękne wydanie z serii „Angielski ogród”. Kupować czy nie kupować? Nie wytrzymałam i kupiłam. Ale dużo jest innych tytułów, które również chętnie kupiłabym w nowym wydaniu…
  7. Okładek filmowych. Bardzo bardzo ich nie lubię i jeśli mam możliwość, kupuję starsze wydanie.

 

A jak to wygląda u Was? Zgadzacie się z którymś z punktów?

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Miękkie oprawki i wydania filmowe – tych dwóch rzeczy również baardzo nie lubię!

    • Cieszę się, że czasami mamy wybór między wydaniem filmowym a wcześniejszym, ale niestety tylko czasami…

  • Do filmowych okładek powoli się przekonuję, choć oczywiście wszystko zależy od jakości. Wkurzające są różne rozmiary jednej serii książek, choć jakoś szczególnie nie przykładam do tego zbytniej uwagi. W sumie, oprócz Harry’ego czy Jeżycjady nie kolekcjonuję serii :O

  • Podpisuję się pod tym postem. 🙂

  • CoZaBadziewny Czytacz

    5 i 6 😀 zgadzam się całkowicie! Reszta w sumie nawet mi nie przeszkadza 😉

    • CoZaBadziewny Czytacz

      Tak teraz pomyślałam że jeszcze gorzej jak książka zostanie wydana w dwóch pięknych wersjach. Co wtedy robić?! No przykład „Historia pszczół”. Poprzednie wydanie w jasnym kolorze minimalistyczne z jedną małą pszczoła – przepiękna! Nowe – szalone typo i trochę horror vacui – mega! I co teraz?!