Dziś są moje 26 urodziny. Rok temu pytałam, czy powoli nie nadchodzi czas, kiedy powinnam zacząć ukrywać swój wiek i zamiast tego mówić, że obchodzę kolejną osiemnastkę. Czy to już teraz? W tym roku jeszcze sobie odpuszczę, bo nadal uwielbiam ten dzień i zawsze nie mogę się go doczekać.

To zdecydowanie mój ulubiony dzień spośród tych 365 (lub 366). I z tej okazji przygotowałam specjalny wpis urodzinowy. Rok temu, w moje 25 urodziny opowiadałam wam o 25 najlepszych książkach, jakie do tej pory przeczytałam. Dzisiaj za to chcę opowiedzieć wam o rzeczach, które chciałabym zrobić przed śmiercią. Jeśli obserwujecie mnie regularnie, pewnie pamiętacie, że jestem pedantką i kocham robić różnego rodzaju listy, spisy itd. Pozwala mi to uporządkować sobie wszystko i trzymać się tych zapisków. Nie inaczej jest z marzeniami. Mając wszystko w jednym miejscu, dużo łatwiej jest mi zabrać się do działania i mam nadzieję, że ten wpis będzie takim motywacyjnym kopniakiem, aby te marzenia nie tyle się spełniały, co – abym sama zaczęła je spełniać. Jesteście ciekawi, co znalazło się na mojej liście? No to zapraszam do lektury.

1. Nauczyć się robić na drutach

Moja mama kiedyś co zimę dziergała sweter lub szalik dla któregoś z domowników. Zawsze chciałam się tego nauczyć, ale moja cierpliwość kończyła się na pierwszym rzędzie. Wciąż mam jednak nadzieję, że kiedyś uda mi się wytrwać i zrobić chociażby najprostszy szalik od początku do końca.

2. Nauczyć się szyć

Jako dziecko, jedną z odpowiedzi na pytanie, kim chcę zostać w przyszłości, było – projektantką mody. A to zawsze wiązało się dla mnie z umiejętnością obsługi maszyny do szycia. Potem z tą projektantką mi przeszło, ale nadal chciałam nauczyć się szyć. Dostałam nawet od rodziców na którąś Gwiazdkę taką piękną maszynę do szycia, i chociaż potrafię na niej coś podszyć albo uszyć np. poszewki na poduszki, do rzeczy, które potrzebują wykroju nie mam UWAGA cierpliwości. Tak, brak cierpliwości to moja największa wada, która bardzo uprzykrza mi życie. Tak więc, w ramach walki z tym paskudztwem, chciałabym nauczyć się szyć coś bardziej skomplikowanego niż poszewki.

3. Zwiedzić Nowy Jork

Odkąd pamiętam, podróż do Nowego Jorku zawsze była moim największym marzeniem. Głównie za sprawą wszystkich tych amerykańskich filmów i seriali, które pokazują to miasto jako centrum świata. Dzisiaj mam już większą świadomość, że to miasto wcale idealne nie jest, ale nadal o nim marzę.

4. Zobaczyć niezanieczyszczone sztucznym światłem niebo pełne gwiazd

I pomyśleć, że kiedyś bałam się spojrzeć w nocne niebo. Odkąd zafascynowała mnie kosmiczna literatura, bardzo chciałabym zobaczyć drogę mleczną i to piękne niebo pełne gwiazd. Kierunek jest chyba oczywisty – Bieszczady! To na pewno będzie jedna z opcji wyjazdowych/urlopowych, jak już dorobię się samochodu.

Rzeczy, które chcę zrobić przed śmiercią

5. Pójść do opery

6. Zobaczyć balet

W teatrze już byłam, więc z takich klasyków kultury wyższej zostały mi jeszcze opera i balet. Nie interesują mnie jakieś konkretne widowiska. Chciałabym po prostu doświadczyć tych dwóch wydarzeń.

7. Spędzić noc w pięciogwiazdkowym hotelu

Nie jestem typem podróżniczki, a jeśli już wyjeżdżam, szukam najtańszych opcji noclegu. Chciałabym jednak kiedyś nie skąpić i doznać tej odrobiny luksusu.

8. Zacząć uprawiać jogę

Joga to jedno z moich większych marzeń, ale wciąż nie mogę się do niej zabrać. Najpierw chciałabym iść na zajęcia grupowe, aby w pełni opanować najważniejsze informacje, techniki oddychania itd. Taka przyjemność w Warszawie niestety kosztuje i na razie czekam na moment, kiedy nie będzie mi szkoda na to pieniędzy.

9. Zobaczyć wschód słońca nad morzem

Zachód słońca nad morzem widziałam kilka razy, ale jeszcze nigdy nie udało mi się zmotywować i wstać na tyle wcześniej, żeby obejrzeć i wschód. A jestem pewna, że to niesamowity spektakl.

10. Pojechać nad morze zimą

Marzę o zobaczeniu surowego morza, bez tłumów turystów. Chciałabym przespacerować się zimową plażą, bo jestem pewna, że to zupełnie inne doznanie, niż wakacyjny wyjazd w lipcu czy sierpniu.

Rzeczy, które chcę zrobić przed śmiercią

11. Polecieć balonem

Kiedyś bałam się latać samolotami, ale udało mi się przełamać tę fobię. Myślę, że lot balonem byłby niezwykłym doświadczeniem i mimo że trzęsłabym się ze strachu, bardzo chciałabym coś takiego przeżyć.

12. Oddać krew

Byłam kłuta tyle razy, że igła zdecydowanie nie jest mi straszna. Bez problemu patrzę też na wszystkie zabiegi, które wykonuje pielęgniarka pobierając mi krew do badań. Chciałabym wykorzystać ten mój brak lęku do wyższych celów, ale ciągle coś staje mi na przeszkodzie, aby tę krew oddać. Mimo to mam nadzieję, że kiedyś się uda.

13. Kupić wymarzonego garbusika VW

Od obejrzenia filmu „Dziewczyny z drużyny 3” nieustannie marzę o nowszej, ale nie najnowszej wersji garbusa. Najlepiej żeby był dokładnie taki, jak w filmie: błękitny w wersji cabrio. Cudo!

14. Zacząć biegać

Jeśli mam wybrać jedną aktywność, której nienawidzę najbardziej, z całą pewnością będzie to bieganie. Wiem jednak jak dobroczynne ma właściwości i chciałabym kiedyś wytrwać dłużej, niż jeden dzień. Kiedyś próbowałam programu 30-dniowego, w którym bieganie wymienia się z szybkim marszem i co jakiś czas zwiększa się czas jednego, zmniejszając – drugiego (np. 1 minuta biegania, 5 minut marszu), ale poległam w połowie. Chciałabym jednak kiedyś do tego wrócić.

15. Przygarnąć niepełnosprawnego kota lub psa

Uwielbiam oglądać różne filmiki czy gify z kotami i psami w roli głównej, a te niepełnosprawne zawsze łapią mnie najmocniej za serce. Może piesek bez łapki albo niewidomy kotek?

16. Nauczyć się ASL (amerykańskiego języka migowego)

Kocham polski język migowy, ale to amerykański budzi zawsze mój wielki podziw. Jest przepiękny! Oglądając amerykańskie filmy, w których grają głusi aktorzy, można wyłapać kilka znaków, ale to za mało.

Rzeczy, które chcę zrobić przed śmiercią

17. Przeczytać książkę po angielsku ze zrozumieniem

Angielski to moja pięta achillesowa. Mimo kilkunastu lat nauki tego języka, jestem z nim na bakier (nienawidzę ich czasów, brrr…). Przeczytam proste teksty w internecie, ale książki to już wyższy poziom wtajemniczenia, a mnie dotychczas brakowało cierpliwości, aby usiąść na spokojnie z danym tytułem i słownikiem pod pachą. A «Harry Potter and Philosopher’s Stone» leży na półce i czeka…

18. Zrobić american trip

Najpierw Nowy Jork, a później gdzie nas oczy powiodą. Marzy mi się taka miesięczna wycieczka.

19. Wybudować dom

Kocham życie w dużym mieście, ale marzę jednocześnie o własnej ostoi, o domu z kominkiem, o miejscu, gdzie zmieści się tabun psów i kotów, o dużej kuchni z wyspą, własnym gabinecie połączonym z biblioteczką. Mogłabym tak opowiadać i opowiadać…

20. Założyć kanał na YouTube

Ciągle chodzi mi to po głowie, ale blog, Instagram i praca zajmują mi tyle czasu, że ten pomysł cały czas jest odkładany na później. Ale kto wie? Może kiedyś znajdę jakąś dodatkową lukę w dobie.

21. Założyć własną kawiarnio-księgarnię z migającą obsługą

To jedno z moich największych marzeń, ale więcej wam nie napiszę. Mam nadzieję, że kiedyś was zaproszę do mojego własnego miejsca.

22. Spędzić wakacje na Malediwach

Odkąd pamiętam, te turkusowe wody i domki na wodzie zawsze mnie zachwycały i Malediwy były numerem jeden na wakacje marzeń. Kiedyś będzie mnie na to stać 😉

23. Mieć gromadkę psów i kotów 

O tym wspominałam już przy punkcie nr 19. Jestem totalną kociarą i psiarą i jeden zwierzak to dla mnie za mało. Marzę o całej gromadce!

24. Wrócić do Rzymu

W Rzymie byłam jeszcze w liceum na wycieczce szkolnej i zakochałam się w tym mieście (i całych Włoszech). Jeśli dobrze pamiętam, wrzuciłam monetę do Fontanny di Trevi, więc mam nadzieję, że wkupiłam się w łaski i Rzym kiedyś się po mnie upomni.

25. Ukończyć wyzwania czytelnicze Rory Gilmore i BBC

Ten punkt dodałam z przymrużeniem oka, ale też nie do końca. Lubię wyzwania czytelnicze i podejmuję je nie tylko po to, aby sięgać po dobre tytuły, ale też aby sobie udowodnić, że mogę przeczytać je wszystkie. Tak że, tak. Trzymajcie za mnie kciuki!

26. Trafić szóstkę w lotto

A kto by nie chciał!

Zrobiliście kiedyś taką listę? Muszę przyznać, że nie było łatwo wymyślić te wszystkie punkty. Część miałam już dawno zapisaną w notatniku, ale było ich za mało. Nie chciałam brać rzeczy pierwszych z brzegu, moja lista jest bardzo dobrze przemyślana i każdy punkt to mniejsze lub większe marzenie. Jestem ciekawa, czy coś was zaskoczyło. Dajcie znać!