„2586 kroków” – Andrzej Pilipiuk


Books, Fantastyka / wtorek, Lipiec 28th, 2015

Co powiecie na recenzję kolejnej książki Pilipiuka? Tym razem mam dla Was parę słów o jednej z jego antologii 🙂

Kiedy przeczytałam dwie książki Pilipiuka o Wampirach: Wampir z M-3 (recenzja tu) i Wampir z MO i mój Luby zauważył, że pióro tego pisarza przypadło mi do gustu, przytachał mi trzy inne jego książki i kazał czytać dalej. Tym razem zamiast jednej dłuższej opowieści czekało na mnie po kilkanaście historii w każdym zbiorze opowiadań. Wolę raczej długie historie, gdzie mogę poznać bohaterów od podszewki i  mam szansę się z nimi zżyć bez rozstawania się po kilku stronach,  ale Schmitt, Doyle, a ostatnio i Wiśniewski, przyzwyczaili mnie do krótkich opowiadań. Przyznam jednak, że nadal często zdarza mi się denerwować, że pisarz rozpoczął dobrze zapowiadającą się historię i zamiast przekształcić ją w trzystustronicową powieść, kończy po kilkunastu albo kilkudziesięciu stronach. A jak było z 2586 krokami Pilipiuka?

2586 kroków to pierwsza z serii antologii. Zawiera 14 niepowiązanych historii (prawie niepowiązanych, gdyż niektórzy bohaterowie występują w więcej niż jednej opowieści) a tytuł książki pochodzi od pierwszej z nich. Mamy tu niemalże wszystko: równoległe światy, wampiry, czarownice i hiszpańską inkwizycję, terrorystów, bomby atomowe, postaci z zaświatów,  ZSRR i jego alternatywa i wiele innych. Jest trochę mrocznie, trochę dziwnie i trochę śmiesznie, czyli wszystko to, co charakteryzuje twórczość Pilipiuka.

Niektóre historie był świetne i bardzo wciągające. Polubiłam postać doktora Skórzewskiego, który pojawia się także w późniejszych antologiach. Denerwowało mnie jednak, jak dużo jest rosyjskich nazwisk i ogólnie jak dużo klimatu ZSRR umieścił w wielu opowiadaniach Pilipiuk. Nie przepadam za Rosją, nie lubię języka rosyjskiego ani rosyjskich imion i nazwisk, więc niestety było to mocno irytujące dla mnie. Żałuję też, że pisarz tak rzadko sięgał po wampiry czy wilkołaki, bo po Wampirze z M-3 i z MO polubiłam jego wyobrażenie tych postaci, ale rozumiem, że antologia miała mieć inny, bardziej mroczny zarys, stąd korzystanie z takich a nie innych motywów.

Mimo tych paru niedogodności polubiłam Pilipiuka jeszcze bardziej i nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po czekający w mojej biblioteczce pierwszy tom Oka Jelenia. Mój apetyt zwiększa się tym bardziej, że moja mama niesamowicie zachwyca się tą serią. Niestety w kolejce czeka wiele innych książek, które chciałabym przeczytać wcześniej. Przez najbliższy miesiąc robie sobie ban na kupno nowych pozycji i mam zamiar nadrobić jak najwięcej zaległości w lekturze. W końcu, im szybciej je przeczytam, tym szybciej będę mogła znów sięgnąć po twórczość Pilipiuka :).

Werdykt: TO READ

  • Jestem na siebie coraz bardziej zła, że jeszcze się nie wzięłam za Pilipiuka. Czytałam tylko jedną antologię, ale nie mogę doczekać się „Oka Jelenia” i „Kuzynek”!
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    • Ja Kuzynki też mam w planach 🙂