in Books

„Love x style x life” – Garance Dore

at
1465

“Gdy byłam nastolatką, moda była dla mnie ucieczką od codzienności, dziś jest do niej kluczem.

Wybierzmy się razem w podróż po krainie stylu: od spraw powierzchownych (jaką dżinsową kurtkę wybrać) po jego istotę (jak kochać). Przesiadując w paryskich kawiarniach, spacerując ulicami Nowego Jorku, przekonałam się, że styl sprowadza się tak naprawdę do jednego prostego pytania: co sprawia, że czujemy się piękni?

Uprzedzam: to będzie spontaniczna, nie do końca zaplanowana, ale bardzo efektowna i przede wszystkim (mam nadzieję!) zabawna przygoda.

Zaczynamy!

Garance”

Od dwóch-trzech lat modne stało się wydawanie własnych poradników przez blogerów i vlogerów. Sama skusiłam się na kilka z nich, najczęściej jednak znałam danych autorów: przeglądam od czasu do czasu ich blogi lub oglądam filmiki. Z Garance Dore jest inaczej. Nie śledzę jej bloga, nie znane mi są również jej ilustracje czy zdjęcia, jednak książka jest tak pięknie wydana, że musiałam ją mieć w swojej biblioteczce. Przyznacie, że już sam tytuł jest intrygujący – Love, Style, Life. Pod koniec zeszłego roku przeczytałam Elementarz stylu Katarzyny Tusk i, chcąc nie chcąc, wciąż porównywałam te książki.

Love, Style, Life to swego rodzaju pamiętnik Garance Dore. Dzieli się ona z nami wieloma intymnymi szczegółami: od kolejnych etapów poszukiwania własnego stylu do związków miłosnych i rozstań. A wszystko to na tle Paryża i Nowego Jorku. Jako mieszkanka obydwu miast, Dore opisuje swoje spostrzeżenia na temat dzielących je różnic, niejako radząc nam, jak odnaleźć się w każdym z nich. Mamy między innymi jej przemyślenia na temat francuskiego stylu, o którym powstało już tyle innych książek, czy o nowojorskim stylu bycia. Wszystko to przeplata się pięknymi zdjęciami, ilustracjami Garance Dore i krótkimi inspirującymi wywiadami z kobietami, które ilustratorka podziwia.

Dore ma bardzo swobodny styl pisania. Nie jest to poważny poradnik a pogaduchy z bliską znajomą, która chce nam przekazać swoje doświadczenie i być możesz ustrzec przed jej własnymi błędami. Garance stworzyła m.in. listę swoich niezbędników w garderobie czy 100 lekcji, jakie dały jej kolejne związki i rozstania. Swoisty misz-masz, jak sam tytuł wskazuje – mamy tutaj wszystkiego po trochu i rzeczywiście można odnieść wrażenie, że Dore pisała książkę spontanicznie, bez konkretnego planu, żadnej rozpiski kolejnych rozdziałów; jakby pisała to, co akurat przyszło jej na myśl.

Nie jest to książka, która bardzo mnie wciągnęła, ale przyjemnie się ją czytało i przeglądało. Będzie stanowić ładny element biblioteczki, ale to wszystko. Nie wniosła nic do mojego życia, przemyśleń na temat własnej garderoby czy związków z ludźmi. Dużo bardziej podoba mi się Elementarz stylu Tusk, gdzie wszystko jest dokładnie przemyślane i jej rady na pewno przydadzą mi się, kiedy w końcu zbiorę się w sobie, żeby ogarnąć własną szafę 😉

Podsumowując: książka jest pięknie wydana i fajnie jest mieć ją w swojej biblioteczce, jednak sama treść mnie nie powaliła. Miałam większe oczekiwania.

Werdykt: TO READ

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.