Jestem wielką fanką książek dla dzieci (a raczej młodszej młodzieży) wydawanych przez Wydawnictwo Literackie i zawsze niesamowicie się cieszę na wieść o kolejnej nowości. A już zwłaszcza, kiedy widzę tak piękną okładkę.

«Willa, dziewczyna z lasu» to książka, która robi dwa dobre pierwsze wrażenia. Kiedy zawiesisz wzrok na pięknej grafice okładki oraz kiedy przeczytasz opis. Ale czy sama historia i to, jak została napisana, im dorównują?

Fantasy z kroplą realizmu

W opisie widać tego przebłyski, ale można nie zwrócić na to uwagi. W końcu mowa jest głównie o Głuchej Jamie, Feiranach i jutach, a osadnicy pojawiają się gdzieś tam w tle. I dopiero podczas lektury dowiadujemy się, jak ważną rolę mają do odegrania i że powieść ze stuprocentowej fantasy staje się bardziej fantasy z elementami historii Stanów Zjednoczonych. Bo «Willa, dziewczyna z lasu» nie jest tylko o wymyślonym leśnym ludzie, ale także o rdzennych mieszkańcach Ameryki oraz o ludziach wywodzących się z kolonizatorów i pierwszych imigrantów. Mam wrażenie, że Robert Beatty trochę walczy z postrzeganiem wszystkich Amerykanów jako tych złych, którzy doprowadzili lasy do ruiny i którzy nienawidzą rdzennych ludów. W swojej książce pokazuje inną stronę tej historii: ludzi, którzy są po prostu dobrzy i nie niszczą wszystkiego wokół dla własnego widzimisię. Książka Beatty’ego jest zatem świetną lekturą nie tylko dla dzieciaków, ale też dla starszych czytelników.

Willa, dziewczyna z lasu

Willa jest członkinią klanu Feiran i ostatnią, która trzyma się jeszcze starych tradycji swojego ludu, mimo że te nie są akceptowane, od kiedy rządzi padaran. Bo leśni ludzie zaczynają być coraz mniej leśni – relacje z przyrodą i zwierzętami zaczynają zanikać, a na pierwszy plan wysuwa się przetrwanie i zaspokojenie potrzeb swojego przywódcy. Ten wątek jest dla mnie nieco niedopowiedziany i żałuję, że autor nie rozwinął go bardziej, nie skupił się mocniej na tym, co się dzieje w klanie, na podziałach i na innych rzeczach, których nie chcę wam zaspoilerować. Byłam bardzo ciekawa życia Willi w lesie i choć dostałam bardzo dobre fragmenty, przez nie jeszcze bardziej czułam niedosyt, że to tylko tyle. 

Bum-pałka i światłoluby – czy wszyscy są źli?

Bardzo podoba mi się zaś wątek tego, jak Willa odkrywa prawdę o ludziach. Jak mierzy się z nią na podstawie tego, czego uczył ich padaran. Jak jej przekonania ścierają się z poczynaniami osadników. Czy wszystko, co robią, jest złe? Czy tylko leśni ludzie wiodą właściwie życie, a ludzie z ich bum-pałkami to brutale mordujący faunę i florę? Robert Beatty pokazuje ciekawy punkt widzenia i to bardzo mi się w tej książce podobało. Jestem ciekawa, ile z tego zrozumieją dzieciaki. Czy faktycznie będzie dla nich to powieść z podtekstem, czy po prostu czysta rozrywka.

Podsumowując

«Willa, dziewczyna z lasu» okazała się nie być zwykłą powieścią fantasy, a historią, która ma w sobie drugie dno i porusza ciekawy realistyczny wątek. Żałuję, że jeden z wątków nie dostał więcej uwagi i pozostawił mnie w poczuciu niedopowiedzenia, bo wtedy oceniłabym tę książkę nieco lepiej. Mimo to i tak zdecydowanie mogę wam polecić powieść Roberta Beatty, bo jest naprawdę ciekawa.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu